Dlaczego właśnie Onet? Otóż zaczęło się od tego, że siedzieliśmy sobie w przerwie na uczelni i nagle kolega do mnie krzyczy: Zobacz, jakie ogłoszenie! w Onecie potrzebują stażystów, składajmy CV jak najszybciej!

Jego entuzjazm oraz nazwa Onet skłoniły mnie do spojrzenia na tę ofertę stażu. Wydała mi się naprawdę ciekawa, już z uśmiechem na twarzy miałam wysyłać CV, ale popatrzyłam na wymagania i już mój uśmiech zniknął w ich otchłani. Ale cóż, spróbować zawsze warto, zawsze to kolejne doświadczenie, pomyślałam, zobaczę jak będzie prezentować się moje CV wśród setek innych pretendentów do tych praktyk. Po okresie oczekiwania na jakąś informację, pewna już, że nic ciekawego się nie wydarzy odpoczywałam sobie w domu. Nagle dzwoni telefon i tu niespodzianka – zaproszenie na testy rekrutacyjne z Onetu. I kolejna myśl – zobaczę chociaż jak wyglądają testy kwalifikacyjne do tak dużej firmy. Po otwarciu arkusza z pytaniami nie byłam pewna, czy to rzeczywiście wszystko w języku polskim , ale na szczęście okazało się, że pytania podzielono w rozdziały – a mój był oczywiście ten ostatni. Po półgodzinnym maratonie odpowiadania postanowiłam zakończyć moje cierpienia i poprosiłam o wypuszczenie mnie z sali, więc tym bardziej zdziwił mnie telefon zapraszający na kolejny etap – rozmowę kwalifikacyjną. Nigdy nie czułam się tak swobodnie na rozmowie kwalifikacyjnej, zazwyczaj osoba „szefa” mnie przerażała, no ale nie tym razem, jedyna myśl wtedy, to że fajnie by się pracowało w takim gronie i szkoda, że to jest nierealne. Jak się później okazało nic bardziej mylnego. I tak właśnie zaczęła się moja przygoda z Onetem.

Pierwszy dzień stażu – nie spodziewałam się, że zobaczę to na żywo, byłam już w kilku tego typu budynkach, natomiast zaskoczył mnie rozmiar monitoringu, kontroli przejść, itp. Została mi przydzielona specjalna karta, która uprawniała mnie do przejść między pomieszczeniami – początkowo tylko „biurowymi”, później dostałam też dostęp do serwerowni – serca Onetu. Pierwszego dnia zostaliśmy (nowi stażyści) oprowadzeni po obiekcie, dostaliśmy informacje nt. zachowania się w szczególnych sytuacjach oraz otrzymaliśmy pierwsze zadanie – sprawdzenie kompletności dokumentacji technicznej urządzeń. Dzięki temu zorientowaliśmy się, jakie urządzenia są wykorzystywane do pracy oraz poznaliśmy część procedur odnośnie utrzymania serwerowni.

Pierwszym etapem stażu było zapoznanie się z urządzeniami, z którymi mieliśmy potem pracować. Nigdy wcześniej nie widziałam takiej ilości serwerów, łącznie z najnowszymi modelami. Nawet niepozornie wyglądające urządzenia jak listwa zasilająca, ups, klimatyzator, nie są tu aż tak niepozorne. Każde z tych urządzeń posiada praktyczny interfejs, dzięki któremu możemy odczytywać pożądane przez nas parametry. Szczególną uwagę przyciąga urządzenie do backupowania danych. Robot tsm – duży system backupu, który też trudno spotkać w mniejszych firmach. Ogólnie sprzęt wywarł na mnie duże wrażenie i chociażby dla tego warto było spróbować dostać się na staż tutaj.

Kolejnym etapem stażu była realizacja projektu. Naszym projektem był system monitoringu ups-ów oraz pdu. Miał on być oparty na głównym schemacie monitoringu używanego w firmie oraz dostosowany do potrzeb kontroli tych specyficznych urządzeń. Tak przygotowany system miał być integralną częścią głównego systemu monitorowania – online, który to nadzoruje całą infrastrukturę IT. Oczywiście wszystko zaczynaliśmy „od zera”. Dostaliśmy serwer, na którym mogliśmy zainstalować własny system oraz skonfigurować go pod nasze potrzeby. Za pomocą protokołu snmp oraz bazy MIB odczytywaliśmy wymagane parametry urządzeń i stworzyliśmy odpowiedni system, który nadzorował ich pracę. Ważne parametry typu: napięcie, prąd, obciążenie, temperatura, czas pracy na baterii były odczytywane i odpowiednio prezentowane. Dzięki temu możemy obliczać np. średnie zużycie prądu dla konkretnego urządzenia lub dla ustalonej przez nas grupy urządzeń w określonym przez nas czasie. Nasz system monitoringu ma również funkcję, która umożliwia konfigurowanie progów alarmowych tak, że np. przekroczenie temperatury jakiegoś urządzenia spowoduje pojawienie się alarmu, co z kolei pozwoli nam na szybką reakcję. Jest to o tyle ważne, że np. przegrzanie urządzenia może doprowadzić nawet do pożaru. System monitoringu stworzony przez nas pozwala również na przeglądanie archiwum stanów monitorowanych urządzeń. Poniżej zrzut ekranu z przykładowej strony monitoringu.

Oprócz konkretnych wartości mamy tu też wykresy czasowe stanu urządzeń. Stworzenie tego monitoringu zajęło nam najwięcej czasu przeznaczonego na staż.

Oczywiście w międzyczasie poznawaliśmy strukturę oraz mechanizmy rządzące w firmie, braliśmy udział w specjalistycznych szkoleniach pogłębiających naszą wiedzę. Dzięki miłej partnerskiej atmosferze łatwiej było przebrnąć przez stosy dokumentacji/bądź jej braki , zawsze znalazła się dobra dusza, która w jakiś sposób starała się nam pomóc.

Kilka nieoficjalnych zdjęć:

Podsumowując staż w firmie – cieszę się, że udało mi się tu dostać, poznałam fantastycznych ludzi, zobaczyłam urządzenia, których nie spotyka się na co dzień, szczególnie w takiej skali, na pewno bardzo dużo się nauczyłam, ale to nie koniec, to dopiero początek, bo dzięki temu, że byłam na stażu w tym momencie jestem młodszym administratorem (a raczej młodszą administratorką) Pierwszej Linii Wsparcia.

 

Paulina Basińska
młodszy administrator pierwszej linii wsparcia